Psycholog

Bunt czterolatka???

Anulka

Anulka

Witam Kochana Pani Agnieszko

Postanowiłam znowu nie dać o sobie zapomnieć.
Pani Agnieszko rok temu pytałam o bunt trzylatka i o to jak się z nim zmierzyć.
Było sporo kłopotów z Mikołajkiem, ale w mniejszym lub większym stopniu opanowałam mojego "dzikiego zwierza". Było naprawdę ok. Zdarzały się wpadki, "znęcanie" nad Majusią, ale nie było to nagminne i dokuczliwe i daliśmy radę nad tym zapanować.
Mikołaj właściwie przez 7 miesięcy przedszkola odwiedził go może przez 2 miesiące w sumie. Od marca zaczął chodzić na dobre i od tego czasu zaczęły się problemy.
Mikołaj ściąga do domu różne przekleństwa, brzydkie wyrazy. Powtarza je milion razy w ciągu dnia (tylko w domu). Mało tego, kiedy dostaje karę (stanie w kącie, siedzenie na karnym krześle, zabranie ulubionej zabawki, odsunięcie od wspólnych zajęć) zaczyna się wszystko ze zdwojoną siłą a widząc w pewnym momencie moją niemoc zaczyna mi się śmiać prosto w oczy. Kary przestały mieć dla niego znaczenie. Właściwie działają jak jak czerwona płachta na byka. Jest kara - będę jeszcze bardziej niegrzeczny.
Zaczynam być coraz bardziej sfrustrowaną mamą, bo najpierw kłopoty z przedszkolem, brak akceptacji siostry, potem moja fobia na punkcie ciagle chorych dzieci i strachu przed nimi a teraz bunt czterolatka. Najgorsze jest to, że Majcia ma wyjątkową chłonność i powtarza to wszystko co powiedział jej starszy brat. Z racji tego, że ma "lekką mowę" - lekko jej przychodzi przysfajanie tego słownika.
Kolejna rzecz to niechęć Mikiego do jakichkolwiek prac plastycznych i wszystkiego tego nad czym trzeba chwile posiedzieć i skupić uwagę. Po 5 minutach zabawy, bez względu jak jest atrakcyjna słyszymy - NUUUDA. To samo jest w przedszkolu. Panie próbuja uatrakcyjniać zajęcia, ale bez skutecznie. Nie chcą napierać i zmuszać by nie odnieść odwrotnego skutku. Czy mam się tym martwić? Czy zmuszać? Przeczekać? Póki co ważniejsze jest budowanie z kloców, zabawa autami, układanie puzzli i testowanie "Słownika Brzydkich Wyrazów".
Pani Agnieszko jak zawsze cierpliwie czekam na Pani optymistyczne i DOBRE RADY.
Pozdrawiam
Ania

--

Cuski.pl
abcwczesniak.pl

359 anulka Kobieta, 38 lat, Warszawa

Odpowiedzi znajdują się poniżej

A.Zurakowska

A.Zurakowska

Witam Kochana Mamusiu Maji i Mikusia!
Doskonale rozumiem Pani obawy... Życie Mamy perfekcjonistki nie należy do łatwych, ale... witam w klubie, którego winnam być prezesem ;)
Moim zdaniem w przypadku Mikołajka, trudno już mówić o typowym buncie, gdyż dokładnie zdaje sobie sprawę z tego co robi, a okres "sprawdzania" rodzicielskich granic ma juz za sobą.
Wierzę, że w osłupienie wprawia przedszkolne słownictwo. Przynoszenie do domu brzydkich słów jest zjawiskiem powszechnym u dzieci. To swoistego rodzaju eksperyment i chęć zwrócenia uwagi.
Proponuje ignorować, ignorować, ignorować!
Od czasu do czasu (mimochodem) rozmawiać na temat znaczenia słów, dawać przykłady złego zachowania np. osób zaobserwowanych na ulicy, kogoś pod wpływem alkoholu zachwującego się niewłaściwie itp. Najlepiej rozmawiać na ten temat z kimś dorosłym, tak aby mieć pewność, że dziecko zajęte swą zabawą dokładnie wszystko słyszy o tym, jakie wrażenie społeczne wywołała taka sytuacja i jakie były jej konsekwencje. Oprócz tego należy podreślać, że w naszym domu nie używa się takich słów, że jest nam wszystkim bardzo smutno i nieprzyjemnie słysząc je w domu z ust takiego mądrego chłopca. Proponowałabym także szczególnie zwracać uwagę Majusi, gdy powtarza za bratem b.słowa! to nic, że nie rozumie! to komunikat dla Mikołaja! Wydaje mi się, że w tym przypadku komunikaty wprost i kary, rzeczywiście mogą przynieść odwrotny skutek. Mikuś jest temperamentnym chłopcem z silną osobowością i może chcieć postawić na swoim. Lepiej nie prowokować takiej sytuacji, bo poczuje przewagę, gdy Wam - Drodzy Rodzice zabraknie pomysłów na skuteczną karę.
Niepokoji mnie stanowczość Mikołajka... Jednak myślę, że kary za inne "występki" utrzymałabym... oczywiście równolegle z nagrodami. Zarówno kara, jak i nagroda muszą być na tyle atrakcyjne, aby żal mu było zostać pozbawionym nagrody i mógł odczuć odtkliwie stratę.
Co do zajęć plastycznych... Spokojnie :) Nie wszystkie dzieci przejawiają zainteresowanie w tym kierunku i uważam, że należy to uszanować. Dlaczego się Pani martwi, Droga Mamo? Przecież budowanie z kloców, zabawa autami, układanie puzzli to bardzo chłopięce i rozwijające zajęcia :) , a przynoszenie brzydkich słów, to element pozadomowego życia :)
Znam dzieci, które dopiero w szkole sięgnęły po ołówek i zaczęły zaczęły odkrywać przyjemność rysowania.

Proszę pamiętać, że trudno ocenić na odległość maluszka. Powtarzam, to wszystkim rodzicom! Tą droga, mogę jedynie spróbować podpowiedzieć, które z zachowań mieszczą się w normie danego etapu rozwojowego i zawsze podkreślam, że jeśli rodzic ma jakikolwiek niepokój zwiazany z rozwojem i zachowaniem dziecka, to należy to sprawdzić i choćby jednorazowo pokazać specjaliście.

Życzę Wam spokojnych i szczęśliwych chwil!

Pozdrawiam Serdecznie!
A.Żurakowska

--

716 a-zurakowska Kobieta, 0 lat