Skocz do zawartości
Forum

potencjał intelektualny dziecka


askasam

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć
Chciałam Was spytać jak wykorzystujecie potencjał intelektualny Waszych dzieci?Czy od samego początku bacznie obserwujecie czym się dziecko interesuje i próbujecie jakoś stymulować jego rozwój?Jeśli tak to w jaki sposób?A może pozostawiacie to czasowi....niech dziecię samo się określi?
Moja córka ma już ponad sześć lat i przyznam,że od początku obserwowałam co ją interesuje.Ale czas na zajęcia dodatkowe przyszedł jak poszła do przedszkola.Zapisałam ją do muzycznego klubu przedszkolaka.Owszem,były okresy buntu i młoda pewnie szybko by zrezygnowała ale z miesiąca na miesiąc było coraz lepiej- duża zasługa tu koleżanek z przedszkola,które dołaczyły do grupy.Od tego roku uczęszcza do szkoły muzycznej- to spory obowiązek dla dziecka i dla rodzica także.Ma sporo zadane do domu i czasem mówi,że chciałaby się "wypisać".Oczywiście po pochwale pani od instrumentu lub po piątce z kształcenia słuchu chęci szybko wracają.
Nauczycielka od kształcenia słuchu jest dość sroga i wymagająca i uważa,że takie małe dziecko nie może samo decydować,że nagle chce zrezygnować ze szkoły.I tu mam pytanie do Was: czy gdyby Wasze dziecko od czasu do czasu wspominało o tym,że chce zrezygnować- zgodziłybyście się?A jeśli nie to jak byście motywowały dziecko?
Trochę mi szkoda,przyznam gdyby miała zrezygnować bo zdaje się się,że ma talent ale z drugiej strony nie chcę zniechęcać i robić czegoś na siłę.

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

Odnośnik do komentarza

Moja córcia jeszcze jest malutka, więc nie mam doświadczenia w tej kwestii, ale wydaje mi się, że jeśli dziecko bardzo czegoś nie chce, lub zajęcie mocno je obciążają to może warto zrezygnowac na jakis czas lub poszukać innej szkoły? Sześcioletnie dziecko dopiero odkrywa swoje talenty, próbuje. Normalne jest, że dziś chce chodzić na balet, za dwa miesiace na rysunek, a za pół roku jeszcze coś innego. Bo przecież nie o to chodzi, żeby spełniać skryte marzenia rodziców, tylko rozwijać pasje dziecka :D
Jeśli natomiast chęć rezygnacji z zajęć u Twojej córci pojawia się sporadycznie, to warto dociec dlaczego. Czasem przyczyną jest to, że np. pokłóciła się z koleżanką ze szkoły, albo pani prowadząca była nie w humorze, a nie niechęć do zajęć jako takich.
Powodzenia :D

Odnośnik do komentarza
Gość kaaarolina

z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie ma co na siłe dziecko pchac na takie zajecia, tak jak pisze Marzen@ dzieci bardzo czesto zmieniaja zdanie, ja jak bylam mała zaczynałam od baletu - szybko mi sie znudzilo i zaczelam sie meczyc, przyszedl czas na karate ktore tez mi sie znudzilo, potem ping pong i tak dalej, warto dawac dzieciom szanse na zmiane bo moze sie okazac ze sa dobre w czyms zupelnie innym niz nam sie wydawalo a chodzac na siłe bedzie sie naprawde meczyc - pamietam to...bleee:)

Odnośnik do komentarza

moim zdaniem najważniejsza jest chęć dziecka...oczywiście dzieci mają takie momenty zwątpienia, poczucia straty przed życiem kolegów....nic na siłę, ale warto na spokojnie nawet z takim małym dzieckiem rozmawiać co mu się podoba a co przeszkadza.....może problemem jest sposób prowadzenia zajęć przez panią a może całkiem coś innego...
Ja też motywuję małego na zajęcia ruchowe, taneczne i muzyczne bo wiem że ma smykałkę ale nic na siłę

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Odnośnik do komentarza

Dzięki dziewczyny- i moje zdanie jest podobne.
Marzena- szkoły innej nie chcę szukać.Zależało mi na tym,żeby córka chodziła do państwoej szkoły muzycznej z tego powodu,żeby szczerze mi powiedziano czy dziecko się w ogóle nadaje.W prywatnej szkole powiedzą Ci,że się nadaje bo za to płacisz.

Karolina- powiem Ci szczerze,że ja też miałam taki "słomiany" zapał jako dziecko i bardzo żałuję,że rodzice pozwalali mi na takie ciągłe zmienianie.W paru kwestiach miałam chyba talent ale fakt,że sama decydowałam spowodował,że ten talent się zmarnował....
Wiadomo jakie jest dziecko- raz mu się chce a raz nie.
Gdy dziecko idzie do szkoły podstawowej to nie ma zmiłuj się: czy mu się chce czy nie musi odrabiać lekcje,uczyć się.Tego zaprzepaścić nie można a talent czasem naprawdę duży- można?

Ulla-zdaje mi się,że chodzi o sposób prowadzenia zajęć z kształcenia słuchu.Pani jest baardzo wymagająca a do tego krzyczy ciągle zamiast podejść do konkretnego dziecka i porozmawiać.Moja córka bardzo lubi zajęcia z instrumentu- pani jest spokojna, pracuje z każdym dzieckiem idywidualnie i raz mi nawet powiedziała,że ona się chce wypisać tylko z kształcenia słuchu:)
A ile lat ma Twoje dziecko i na jake zajęcia chodzi?

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

Odnośnik do komentarza

hej askasam odnośnie prywatnych placówek rozumiem sytuację doskonale...ale dzięki bogu istnieją też w tych placówkach ludzie rozsądni.....mam duże doświadczenie w tej materii...
mój synek jest maluszkiem 2,4 i uczęszcza właśnie do prywatnego przedszkola bo do państwowego się nie nadał ze względu na wiek - minim we wrześniu powinien mieć 2,5 roku:( rozwojowo jest już praktycznie 3 latkiem ale metrykalnie nieee....uczęszcza na zajęcia z tańca - bo to lubi.....muzykoterapia.....chcemy by chodził na karate ale wiem że jest mały...był na zajęciach pokazowych i bał się więc nic na siłę.....są zajęcia z angielskiego hiszpańskiego i myślę że poradził by sobie bo sam chodzi za mną i pyta się ciągle jak to coś jest po angielsku..ale wiem że dobrze czasem jeżeli dziecko na coś poczeka bo wówczas większe będzie jego zainteresowanie...a co do twoich zajęć z tamtą panią warto najpierw z nią potem porozmawiać - jak jest człowiekiem zrozumie i przeanalizuje uwagi....

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Odnośnik do komentarza
Gość kaaarolina

askasam masz racje, ja to strasznie uproscilam...oczywiscie rodzice mnie zachecali ale jak juz widzieli ze chodze na siłe i tylko dlatego zeby im przykrosci nie zrobic to dawali spokoj. mysle ze w przypadku Twojej corki problemem jest tak jak piszesz nauczycielka i jej podejscie, bo ktore dziecko chetnie bedzie chodzilo na jakiekolwiek lekcje do nauczycielki ktora krzyczy...to ma byc przyjemnosc a nie kara.

Odnośnik do komentarza

kaaarolina
z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie ma co na siłe dziecko pchac na takie zajecia, tak jak pisze Marzen@ dzieci bardzo czesto zmieniaja zdanie, ja jak bylam mała zaczynałam od baletu - szybko mi sie znudzilo i zaczelam sie meczyc, przyszedl czas na karate ktore tez mi sie znudzilo, potem ping pong i tak dalej, warto dawac dzieciom szanse na zmiane bo moze sie okazac ze sa dobre w czyms zupelnie innym niz nam sie wydawalo a chodzac na siłe bedzie sie naprawde meczyc - pamietam to...bleee:)

w 100% się zgadzam, nie ma co zmuszać dziecka, zajęcia dodatkowe powinny być dla niego przyjemnością

Odnośnik do komentarza

Marzena- kochana- gdyby była taka możliwość na pewno bym ją przepisała.Ale w tym roku do cyklu sześcioletniego przyjęto 39 dzieci- podzielono na trzy grupy i wszystkie te grupy uczy jedna pani.Czasem jak przymują wiecej to wtedy są dwie nauczycielki.

Ulla- ja w zasadzie nie mam abolutnie nic do prywatnych placówek takich jak przedszkola czy szkoły- moja córka od przyszłego roku idzie do prywatnej podstawówki.
Ale wiesz,nauka gry na instrumencie nie jest łatwa dla kogoś kto nie ma słuchu ani głosu.Mi się wydawało,że córka słuch ma ale zależało mi na obiektywnej opinii.

O proszę- rozwojowo jest trzylatkiem- to super!
Też myślałam o posłaniu córki do prywatnego przedszkola ale przyznam,że ilośc dodatkowych zajęc trochę mnie przytłoczyła a plan dnia był tak ułożony,że dziecko trzebaby zapisać na te wszystkie dodatkowe zajecia bo inaczej siedziało by samo z opiekunką.

Karolina- powiem Ci,że nie wiem jak mam sprawę ugryźć.Widzę,że rodzice nie mają odwagi cokolwiek pani powiedzieć.Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji: zajęcia się kończą,drzwi się otwierają,te dzieci,które przepisały pracę domową z tablicy wychodzą.Jedna dziewczynka do mamy stojącej w drzwiach: mamoooo,ale ja nie wzięlam ołówka z domuuuu!
A pani na to: Magda mów normalnie! Nie- mamoooo! tylko mamo.
Dziewczynka jeszcze raz ale mamoooo!
A ta znowu: nie mamooo! tylko mamo!
No, sorry- tu jest jej mama i to ona decyduje jak się córka do niej zwraca a pani,nawet jak jej się to nie podoba nie powinna się wtrącać.Ale ta mama nic nie odpowiedziała a ja zaczęłam się śmiać.
Zauważyłam,że pani jest przekonana o słuszności swoich metod wychowaczych i reaguje nerwowo na jakiekolwiek opinie.Mówi się o niej,że potrafi dobrze nauczyć ale metody pozostawiają wiele do życzenia....

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

Odnośnik do komentarza
Gość kaaarolina

kurcze pamietam ze mnie jako dziecko bardzo zniechecaly wlasnie takie panie - krzykaczki, dlatego uwazam ze kluczowe jest dobre bezstresowe podejscie do nauki...sama nie wiem co bym zrobila na Twoim mmiejscu tym bardziej ze inni rodzice nie reaguja, swoja droga nie rozumiem braku reakcji tamtej matki...no bez przesady.

Odnośnik do komentarza

Kurczę, to faktycznie macie problem z tą panią. Ale tak jak Karolina pisze, zajęcia dodatkowe to ma byc przyjemność. Co z tego, że pani dobrze nauczy, skoro ta nauka wymuszana jest strachem dzieci. Szkoda talentu córci, ale też szkoda jej stresować, żeby się nie zniechęciła. Jak byłam w podstawówce, to mielismy matematyczke w tym typie. Mnie się nie czepiała akurat, ale innych owszem. Doszło do tego, że jedna matka z synem do psychologa musiała chodzić przez tę babę. Rodzice sie w końcu wkurzyli i nacisnęli na dyrektorkę, żeby matematyczkę zmieniła. W końcu sie udało, późno trohę bo dopiero w 7 czy 8 klasie, ale jednak. Więc może jest szansa cos z ta waszą panią też zrobić. Pozdrawiam i powodzenia

Odnośnik do komentarza

Ulla
askasam u mnie właśnie tak nie jest, że plan dnia jest oblegany przez zajęcia dodatkowe, dzieci mają swój stały system działania, każdego dnia mogą uczesniczyć w zajęciach dodatkowych ale po godzinie 14, czyli po tym stałym rytmie dnia....ja póki co jestem bardzo zadowolona

No to fajnie Ulla.Gdy moja córka zaczynała edukację przedszkolną było tylko jedno prywatne przedszkole i nie podobał mi się plan dnia i baaardzo wysokie wpisowe.

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

Odnośnik do komentarza

Marzena- moja córka dopiero rozpoczęła naukę w tej szkole,mam nadzieję,że jakoś przywyknie a może pani zmieni metody.Widzę,że kobieta potrafi być fajna- widziałam jak po imprezie pasowania organizowała zabawy i bawiła się z dzieciakami przy muzyce.
Moja córka nie chciała wracać do domu.
Mój mąż uważa,że taka nauczycielka jej się przyda,że nie wolno tak ciągle cackać się z dzieckiem i trochę dyscypliny nie zaszkodzi.No ja jestem innego zdania.Córka jest zdyscyplinowana i sumienna a krzykiem można tylko wystraszyć i zniechęcić.
Śmieszą mnie zasady obowiązujące na zajęciach ale oczywiście nie komentuję tego przy córce.Dzieci ubierane są w takie same kostiumy- czarne legginsy,zółte koszulki,czarne skarpety i czarne baletki.Raz jak z pośpiechu nie zdejmowałam grantowych cienkich rajstop tylko panienka założyła od razu getry- pani zwróciła uwagę.Dziewczynki muszą mieć związane włosy a moja córka ma włoski za uszy,więc związać trudno.Na pasowanie babcia uczesała ją w koczek,spinając spinkami i lakierując.Więc pani powiedziała,że przecież córka może mieć taką fryzurę jak na pasowaniu.No sorry,ja dwa razy w tygodniu nie będę dziecku lakierować całej głowy.Dzieci mają 5 minutową przerwę i wtedy mogą pić tylko wodę,nie wolno im nic jeść a już słodycze są zakazane.Ja akurat jestem za ale może się to nie podobać innym rodzicom.Ale rodzice zachowują conajmniej dziwnie- na wszelkie wymagania pani,a jakieś jej dziwactwa(np rzuciła hasło,żeby kupić dzieciom czarne body w internecie- bo to taki klasyczny strój bedzie- no przecież to nie balet tylko zajecia z rytmiki) od razu oklaskują bez zastanowienia.
Może wynika to z tego,że większośc rodziców uważa,że ich dzieci to elita artystyczna i każde z nich zostanie na pewno wirtuozem.No ja jakoś się w tym nie odnajduję,hehe

Margeritka- tak wiem to z autopsji.Sama jestem belfrem i od dłuższego czasu bezskutecznie próbuję zmienić pracę bo jestem bardzo zniechęcona do tego środowiska.

http://www.suwaczki.com/tickers/qtch8ribr85wg5dx.png

Odnośnik do komentarza

ciężki i niestety niewdzięczny.....oczywiście trzeba to lubić bo nie da się tego robić zwyczajnie..pracuje się z dziećmi, młodym człowiekiem dla którego takie kontakty społeczne, emocjonalne mogą zaważyć na całym życiu....ja się cieszę ze swojej pracy, bo rozwijam się też w dziedzinach które lubię i to mi daje taką możliwość odetchnięcia od codzienności

http://www.suwaczki.com/tickers/w5wq3e5en5kuzrs6.png

http://www.suwaczki.com/tickers/3jvz3e5eqgubclqa.png

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...